Julia urodziła się w 2003 roku z bardzo skomplikowaną wadą serca i płuc. Zawsze miała sine, zimne ciałko. Nie miała siły przejść kilku kroków, nie mogła nawet marzyć o zabawach, w które bawili się jej rówieśnicy.
Organizm Julii był nieustannie niedotleniony. Jej wada serca w Polsce była wadą nieoperowalną. Żaden ośrodek kardiochirurgiczny na terenie naszego kraju nie dawał Julii szansy na przeżycie.

Dopiero profesor Hanley ze Szpitala w Stanford w USA tknął nadzieję w nasze serca. Blisko pół roku trwała ocena tego, czy w przypadku Julii operacja jest możliwa. Kiedy okazało się, że jest duża szansa na usprawnienie pracy serca i płuc Julii, przeszkodą nie do pokonania był ogromny koszt operacji w Stanach Zjednoczonych. 
Dzięki śp. Profesorowi Zbigniewowi Relidze (wówczas był Ministrem Zdrowia), który po przeanalizowaniu wyników badań Julii i skonsultowaniu ich z innymi specjalistami z Polski, uznał iż jedynym rozwiązaniem ratowania życia córki jest metoda operacyjna, którą zaproponował Prof. Hanley. Wówczas pozytywnie zaopiniował mój wniosek o sfinansowanie leczenia za granicą. 
Operacja odbyła się w październiku 2006 roku, trwała 12 godzin i zakończyła powodzeniem. 
Córka czuła się jak nowo narodzona. Z niesamowitą energią nadrabiała stracone lata dzieciństwa. 

Niestety zgodnie z przewidywaniami prof. Hanley’a po 10 latach od operacji nastąpiła konieczność reoperacji. 
W związku z rozwojem fizycznym Julii oraz predyspozycją do wapnienia wszczepionych organów, nastał czas wymiany pnia płucnego i zastawki płucnej. Poza tym zwężone światło zastawki powodowało duże ciśnienie w prawej komorze serca, przez co była ona znacznie przerośnięta. Nie mogłyśmy zwlekać z wykonaniem operacji, gdyż doszłoby do nieodwracalnych zmian w sercu. 
Po jednym z kontrolnych badań echa serca dowiedziałam się, że puściły szwy na wstawionej łacie pomiędzy komorami. Ponownie dochodziło do mieszania się krwi utlenowanej z nieutlenioną i córka odczuwała zmęczenie, była słaba, omdlewa, odczuwała silny ból głowy. Dodatkowo odkryto niewielką arytmię, która wskazywała na to, że ponowna operacja była konieczna. 
Operacja Julii ponownie nie była standardowym zabiegiem, jaki można przeprowadzać na terenie Polski. W 2015 roku profesor z Anina podjął się próby nieinwazyjnej wymiany zastawki płucnej. Ze względu na anatomiczne przeszkody, nie udało się wykonać zabiegu. Zakończenie zabiegu doprowadziłoby do natychmiastowej śmierci córki. Jedyną szansą po raz kolejny był dla Julii powrót do Stanów Zjednoczonych.

Z uwagi na trudności finansowe Służby Zdrowia w naszym kraju, zmuszona byłam do pozyskania środków we własnym zakresie. 
Operacja została wyceniona na 3 miliony złotych. Zaplanowano ją na lipiec 2017 roku.

Aktualizacja: Julia przeszła operację serca i płuc 13 lipca 2017 roku. Trwała ona 8 godzin i ponownie przeprowadził ją profesor Hanley. Dzisiaj Julia jest zdrową nastolatką, która przypomina sobie o tym co przeszła, jedynie spoglądając na bliznę, która do końca życia pozostanie na Jej klatce piersiowej.